Partnerami serwisu są:



 

 Gazeta Lekarska  Przegląd numerów Gazety Lekarskiej  Rocznik 2000 Gazety Lekarskiej  Numer 2000-02  Promocja zdrowia - polskie drogi (15) 

 
Kazimierz Chełchowski

Największy przed Kacprzakiem znawca higieny wsi i najpilniejszy jej badacz. Urodził się w Chojnowie koło Przasnysza, w 1858 r. Wieś, jako splot problemów i zadań społecznych, pozostanie treścią jego życia.

Medycynę studiował w Warszawie, a specjalizował się u Kocha. W drodze konkursu objął ordynaturę na internie w Szpitalu Dzieciątka Jezus. W sezonie letnim był stałym konsultantem w Nałęczowie. Zapisał się w historii medycyny publikując pierwsze w literaturze studium choroby głodowej: żądano nawet, by tę jednostkę kliniczną nazwać jego imieniem. Był też inicjatorem i redaktorem polskiej bibliografii lekarskiej, którą póżniej kontynuował prof. Konopka.

W pracach higienicznych Chełchowski stanął u boku dra Polaka: przystał do grupy skupionej wokół czasopisma "Zdrowie", brał udział w wielkich wystawach higienicznych. W Warszawskim Towarzystwie Higienicznym zorganizował Wydział Higieny Ludu. Kierował nim znakomicie.

Rozpoczął od skatalogowania problemów i przeglądu piśmiennictwa, by zorientować się w stanie posiadania. Stopniowo obejmował cały zakres higieny wsi: mieszkania, odżywianie, zaopatrzenie w wodę, odzież, czystość osobistą i otoczenia, pracę i wypoczynek, lecznictwo ludowe i zabobony, opiekę lekarską i położniczą, ochronki i szkółki wiejskie, higienę pielgrzymek i uchodźstwa (emigrantów), cmentarze, karczmy, itp.

Każdą kwestię badano systematycznie, rozpoczynając od diagnozy. Dane zbierano techniką obserwacji, kwestionariuszy, listów. Wyciągano praktyczne wnioski, a rady rozsyłano w teren, ogłaszano w prasie ludowej, podsuwano dziedzicom, proboszczom, nauczycielom.

Rady te były konkretne, zawierały szczegóły techniczne i handlowe, wskazywały tanie materiały i proste urządzenia.

Demonstrowano to wszystko na wystawach, organizowano na te wystawy wycieczki włościan, rozsyłano plany i kosztorysy chat wiejskich, łaźni, domów pogrzebowych ...

Program swój ogłosił Chełchowski w 1903r. i realizował go konsekwentnie. Sam rozwiązywał niektóre kwestie. Napisał piękną pracę o postach ("Zdrowie" 1901), w której wyliczył, że obowiązywało wówczas 154 dni w roku bardziej lub mniej ścisłej głodówki. Wobec chronicznego niedoboru białka propagował hodowle królików, najszybciej mnożącej się masy mięsnej. Walczył z nieludzką praktyką sezonowego zatrudniania służby folwarcznej, która pracowała pół roku, a drugie pół biedowała. W przededniu pierwszej wojny światowej - na I Zjeździe Higienistów Polskich we Lwowie - wygłosił Chełchowski dramatyczny referat o sytuacji warstwy włościańskiej. "Wszędzie - mówił wtedy - lud nasz żyje pod grozą zepchnięcia go na poziom jakiejś niższej rasy, jakichś podludzi przeznaczonych do najcięższych prac i to dopóty tylko, póki się nie da zastąpić ich mniejszym kosztem maszynami; bez lepszych widoków dla przyszłych pokoleń, które czeka raczej szukanie po świecie bodajby tej najgorszej pracy - rola nawozu pod inne ludy..." 

Egoizm stanowy - mówił szlachcic Chełchowski - doprowadził do tego, że chłop sam siebie nie ma za człowieka, że wegetuje w kurnej lepiance, nie kąpie się nigdy, myje się wodą wyplutą z gęby na ręce, sypia po kilkoro w jednym wyrku, dzieli izbę z bydlętami, załatwia się za stodołą. Ale wierzył Chełchowski, że chłop dojdzie do człowieczeństwa i trzeba mu w tym pomóc, przede wszystkim poprzez oświatę. Temu przekonaniu dawał czynny wyraz.

Należał do najwcześniejszych tajnych stowarzyszeń oświaty ludu, a potem do najczynniejszych działaczy Polskiej Macierzy Szkolnej. Z tą też nadzieją przykładał się do założenia Muzeum Higieny Ludu w Częstochowie, planując przy nim cały kombinat zdrowia dla pątników: noclegownie, gospodę bezalkoholową, łaźnię, pralnię itd.

Chełchowski wiódł żywot anachorety, mieszkał po spartańsku, skąpił sobie we wszystkim. Rozdając uciułane ruble czynił to bezimiennie albo mistyfikował jakieś pośrednictwa. On też był dyskretnym, a najhojniejszym fundatorem gmachu Towarzystwa Higienicznego przy ulicy Karowej. Zmarł tak jak żył, cicho i samotnie. Znaleziono go na krześle w pustym mieszkaniu.

Szpital Dzieciątka Jezus uhonorował go marmurową tablicą, a Towarzystwo Higieniczne nadało mu pośmiertnie godność członka honorowego (za życia bronił się przed tym zaszczytem). Pochowano go na Powązkach w kwaterze 65, tej samej, w której po latach spocznie jego przyjaciel - dr Józef Polak. Pomnika sobie nie życzył, położono więc prostą kamienną tablicę, na której czytamy: śp. Dr Kazimierz Chełchowski, niestrudzony pracownik na polu oświaty i higieny ludu, zmarł 12 stycznia 1917 r.

Wszystkie wspomnienia o Chełchowskim zgodnie go charakteryzują: nieśmiały, cichy, małomówny. Cechy te oddaje załączony portret: twarz ascetyczna i mądre, smutne oczy. Nie dziwmy się przyjaciołom, że nie potrafili mówić i pisać o nim bez wzruszenia.

Maciej Demel

 

Gazeta Lekarska - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska.
Dla członków izb lekarskich bezpłatnie.

Wstecz  
W górę ekranu  
Copyright (c) 2005  
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl  
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl  
Data utworzenia: 2007-04-04