|
Gazeta Lekarska Przegląd numerów Gazety Lekarskiej Rocznik 2008 Gazety Lekarskiej Numer 2008-05 Łapówki i napiwki
Z prof. Tomaszem Pasierskim kardiologiem w Międzyleskim Szpitalu Specjalistycznym rozmawia Marek Stankiewicz
Panie profesorze, dobrze się panu powodzi? - Nie narzekam. Żyję bez świadomości niedostatku ekonomicznego. Ale moim celem życiowym nie jest nowe auto co dwa lata ani każde wakacje w tropiku. No to z czego żyje lekarz i naukowiec, który nie karmi się kopertami od pacjentów? - Większość żyje z pensji. Wielu np. kardiologów zarabia całkiem niezłe, legalne pieniądze, biorąc udział w badaniach lekowych. Ja prowadzę bogatą działalność publicystyczną, piszę, komentuję, wydaję książki. Pracuję również w prywatnym gabinecie specjalistycznym, aby ułatwić kontakt związanym od lat ze mną pacjentom. Czy łapówki to taka nasza, polska, specyfika? - Obdarowywanie prezentami to jest kwestia obyczajowości. Na przykład na Ukrainie lekarze twierdzą, że połowę wynagrodzenia daje im państwo, a drugą połowę sami pacjenci. Ale to są standardy nie do przyjęcia. Ja jestem zwolennikiem roztoczenia szerokiego parasola bezpieczeństwa nad pacjentami. Każdy człowiek dotknięty ciężką chorobą powinien mieć możliwość przejścia przez nią bez bolesnych doznań finansowych. Prawo w Polsce nie pozwala lekarzom na przyjmowanie od pacjentów żadnych korzyści majątkowych. Nieważne, przed czy po leczeniu. Można odpowiadać nawet za błahą butelkę koniaku. Pytam więc, czy warto się narażać. Lekarz w państwowym szpitalu to przecież funkcjonariusz publiczny. Argumentacja, że po zakończeniu leczenia można przyjąć praktycznie wszystko jest wątpliwa, bo nikt nie zdefiniował, kiedy to zakończenie następuje. Często pacjent stara się w ten sposób zdobyć przychylność lekarza na przyszłość. Przyzna pan, że te koniaki to jakiś fałszywy mit o rozpustnym życiu lekarzy? - To są fikcyjne prezenty, których żaden normalny człowiek nie jest w stanie przepić (śmiech). Alkohol już dawno nie jest w Polsce rarytasem, którego w dodatku nie można spieniężyć na rynku wtórnym. To jest raczej obyczaj, który dzisiaj chyba bardziej służy pacjentom niż lekarzom. To może te łapówki to raczej napiwki? - Łapówki daje się przed, a napiwki po. Czy, zdaniem pana, lekarz w ogóle ma prawo do materialnej satysfakcji? Czym mierzy się ta satysfakcja? - Socjologiczną miarą jest chyba tzw. średnia otoczenia. W latach osiemdziesiątych chciało się mieć lodówkę, pralkę i "malucha", a dziś satysfakcja to już wolnostojący dom, dwa samochody w rodzinie, urlop latem i zimą za granicą, a według niektórych nawet kształcenie dzieci na zagranicznych uczelniach. W polskiej medycynie mamy wielu młodych ludzi, którzy ledwo wiążą koniec z końcem, ale i profesorów medycyny, którzy żyją bardzo dobrze. Czy uczciwy lekarz to dziad i nędzarz? - To jest szkodliwy stereotyp. Właściwie to nie wiadomo, gdzie ma uplasować się lekarz ze swoim statusem materialnym. Spoglądając wstecz, lekarze nigdy nie należeli do bogaczy. Zawsze musieli ciężko pracować całymi dniami, często ostro konkurując ze sobą. W USA stan lekarski zaczął na dobre dorabiać się dopiero w okresie międzywojennym, a po wojnie zaczęli wychodzić na czoło najlepiej zarabiających grup społecznych. Ale w Europie z kolei nie ma krezusów, choć przyznaję, że lekarze to przyzwoicie zarabiający inteligenci i ludzie raczej zasobni. Podoba się panu, jak oddział rosłych antyterrorystów wyprowadza ze szpitala lekarza w kajdankach? - Nie podoba mi się. Ale powiem, co mi się w tym nie podoba. Uważam, że lekarz, który uprawia proceder polegający na uzależnieniu przyjęcia do szpitala od otrzymania korzyści materialnej, narusza prawo. Powinien więc być poddany postępowaniu prawnemu. Spektakularne wyprowadzanie skutego lekarza jest szarganiem rangi szpitala, który jest czymś więcej niż zbiorowiskiem ludzi, którzy tam pracują. Niczemu również nie służy upokarzanie tych ludzi przed czynnością procesową ani karanie infamią, zanim sąd o czymkolwiek zdecyduje. Czy korupcja to temat zastępczy? - Korupcja była przez lata w Polsce bagatelizowana przez władze i środowisko lekarskie. Lekarze zapłacili za to spadkiem zaufania do swego zawodu. Pewna ekipa polityczna postanowiła wykorzystać korupcję jako fundament swojego programu i zrobiła to w sposób zdecydowanie przesadzony. Ale nie można powiedzieć, że ona wygenerowała zjawisko korupcji, bo ono przecież wcześniej istniało. To może w ogóle nie ma sensu o tym rozmawiać? - Korupcja jest problemem trwałym, któremu trzeba spojrzeć prosto w oczy. Inna rzecz, że ludzie nie myślą po obywatelsku, lecz egoistycznie i nie ustają w propozycjach korupcyjnych dla lekarzy. Czy nadejdzie taki dzień, że nikt nie ośmieli się przykupywać polskich lekarzy ani wątpić w ich szlachetne intencje? - Tak, jeśli zadziałają reguły prawa handlowego. Pamiętajmy, że każdy, kto dostaje godziwą pensję i jeszcze chce sobie dorobić, pozostaje w konflikcie z szefem lub właścicielem, który go zatrudnia. Tak samo jest w szpitalu i w myjni samochodowej, gdzie pracownikowi nie wolno załatwiać klientów na lewo. Wierzę w rozwiązania systemowe. Być może trzeba skrócić dystans. Nie słyszałem, aby z prywatnej lecznicy wyrzucono jakiegoś lekarza za korupcję. Tomasz Pasierski - profesor nauk medycznych, kardiolog, ordynator Oddziału Kardiologii i Chorób Naczyń Międzyleskiego Szpitala Specjalistycznego, kierownik Zakładu Humanistycznych Podstaw Medycyny Uniwersytetu Medycznego w Warszawie, członek Roboczej Grupy Lekarskiej ds. Etyki w Służbie Zdrowia przy Fundacji im. Stefana Batorego. Autor i redaktor 8 monografii książkowych, 110 rozdziałów w monografiach książkowych oraz bardzo wielu prac oryginalnych, poglądowych i kazuistycznych. Żonaty, ma troje dzieci. Lubi czytać książki i jeździć na rowerze. Gazeta Lekarska 2008-05 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2008-05-07