|
Stéphane Hessel, nazywany adwokatem gniewu, skutecznie zachęca obywateli całego świata do wyrażania oburzenia i powszechnego buntu przeciw dotychczasowemu systemowi gospodarczemu. Rozczarowanie nie ominęło również środowiska lekarskiego. Jarosław Wanecki » Fali narastających biurokratycznych obciążeń - kolejnych druczków, oświadczeń, formularzy, deklaracji, sprawozdań, tabelek, kodów, pieczątek, numerów rejestrowych komórek i jednostek, pasków, e-modernizacji, numeracji stron, oznaczeń sekundowych, raportów, korekt, protokołów pokontrolnych, polis, metkownic, regulaminów, statutów, raportów fiskalnych, PIT-ów, CIT-ów, 19 dokumentów ubezpieczenia zdrowotnego, legitymacji o uprawnieniach, porannego czytania obwieszczeń ministra i zarządzeń prezesa - nie udało się zatrzymać nigdy! Każda reforma dokładała zobowiązań po stronie lekarza-praktyka i lekarza-pracodawcy. » Zapisy ustawowe, rozporządzenia i komunikaty regulują z coraz większą precyzją każdy medyczny ruch, niejednokrotnie w sposób absurdalny, nieracjonalny, sprzeczny z poczuciem odpowiedzialności za chorego, który ma prawo otrzymać pomoc według najnowocześniejszych dostępnych metod. Poczucie, że wszystko wszystkim się należy natychmiast i za darmo, wspomagane jest politycznymi deklaracjami bez pokrycia. Udoskonalanie systemu ochrony zdrowia, sterowanie papierem, oderwanie od realiów prowincji i zwykła niekompetencja oraz głuchota administratorów, doprowadziły na skraj bankructwa, którego kosztami postanowiono obarczyć głównie lekarzy i lekarzy dentystów. Towarzyszą temu jeszcze zaciekłość, zaciśnięte zęby i cyniczny uśmiech, ton, tembr, rewanżyzm, szantaż werbalny, zawieszanie głosu, machanie przed nosem wykresami, paragrafami, mandatami. » I nagle minister zdrowia oświadcza podczas posiedzenia Komisji Zdrowia polskiego parlamentu do posłów, kamer i mikrofonów, czyli do społeczeństwa, oraz na posiedzeniu Naczelnej Rady Lekarskiej - w izolacji od mediów - do środowiska lekarskiego skupionego wokół samorządu, związków zawodowych i stowarzyszeń, że będzie wszystko deregulował. Koniec! Lekarz będzie leczył - tylko nie od razu. » Słabym jestem żeglarzem, ale nauczono mnie, że kiedy zupełnie nie można zapanować nad sterownością łódki, trzeba dać komendę puszczenia wszystkich linek i modlić się o samoistny powrót do równowagi na wzburzonych falach. W ostateczności pozostają kapok, nadzieja i dobrzy ludzie. » Deregulacja ma być puszczaniem linek rozpędzonej fregaty w zwolnionym tempie, przy czym pierwszym zadaniem ma być rozwinięcie żagli do końca. Ryzykowne? Bardzo ryzykowne! » W plejadzie 32 ministrów zdrowia od 1945 r. trudno znaleźć takiego, który nie zawiódł i nie zszedł z kapitańskiego mostka wcześniej, niż inni uczestnicy rejsu. Najbardziej baliśmy się nadgorliwców. Zawsze wiedzieli lepiej, nie słuchali nikogo lub słuchali tylko koterii, zamiast prowadzić dialog monologowali, a tuba propagandy odwracała uwagę od pogarszającej się sytuacji. Zmiana wyborcza niewiele pomagała, raczej była iluzją polityczną dla wyznawców jakiejś partii. » Panie Ministrze, załoga statku, którym Pan kieruje, jest oburzona. Bunt stłumiony obietnicą deregulacji nieco przycichł, ale wzrosła nadzieja na logiczne posunięcia. Jeśli zabraknie Panu odwagi w odcięciu się od błędnych decyzji poprzedników - zatoniemy. Bez kapoków i nadziei. Gazeta Lekarska 2012-01 - pismo izb lekarskich. Wydawca: Naczelna Rada Lekarska. http://http://www.gazetalekarska.pl Dla członków izb lekarskich bezpłatnie. |
Wstecz
W górę ekranu
Copyright (c) 2005
Korespondencja: redakcja@gazetalekarska.pl
Uwagi techniczne: serwis@gazetalekarska.pl
Data utworzenia: 2012-01-09